Relacja z niedzielnych startów

W dniu 13 stycznia 2013 roku odbyły się trzy ważne wydarzenia biegowe

Grand Prix zBiegiemNatury oraz dwie imprezy charytatywne organizowane w ramach akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy:                                                                      Kilometrowa Orkiestra oraz Policz się z cukrzycą.

Los tak chciał, że mogłem wystąpić z każdym z wymienionych biegów. A zaczęło się tak :)

Start w dzisiejszym biegu zBN chciałem potraktować typowo treningowo. Przygotowania idą pełną parą i niezależnie od startu w zawodach nie zmniejszam intensywności treningu. Okres, w którym mam mieć szczyt formy dopiero ma nadejść, natomiast teraz skupiam się w szczególności na kilometrażu i sile biegowej. Ruszyliśmy w 3 osobowej grupie: Ja, Damian Pieterczyk i nieco z tyłu Kamil Wołoszyk. W okolicach 1,5km odpuściłem walkę o pierwsze miejsce, gdyż wiedziałem, że jest jeszcze dla mnie za szybkie tempo. Zwolniłem i poczekałem na Kamila, z którym biegłem do 4- kilometra. Czułem się słabo na
3 kilometrze, a tempo na zegarku w pewnym momencie pokazywało nieznacznie poniżej 4:00 min/km.  Zastrzyk świeżych sił dostałem na ostatnim kilometrze, tuż przed podbiegiem, na którym biegłem jak szalony po 3:25min/km. Dzięki temu zapewniłem sobie 2 miejsce w zawodach, z czego jestem zadowolony. Wiem, że brak mi jeszcze szybkości, ale liczę, że powoli, małymi kroczkami ta szybkość przyjdzie.

Poszczególne kilometry biegu zBiegiemNatury 5,14km

1km – 3:24     2km – 3:33     3km – 3:32

4km – 3:38    5km – 3:24      144m – 29sek :)

Niedzielny cykl zBiegiemNatury nie zakończył jednak mojej przygody z dzisiejszymi potyczkami biegowymi. Wystąpiłem w krótkim biegu ok.1,5 km na bieżni (nie chcieli mi dać więcej biegać, choć już biegłem poniżej 4:00min/km, a za każdy kilometr dawali 30zł dla fundacji WOŚP)

Następnie udałem się na trasę biegu Policz się z cukrzycą. Zobaczyłem również wiele znajomych twarzy z porannych zawodów. Ruszyłem dość szybko z Pawłem Najmowiczem, a pierwszy kilometr pokazał nam 3:40min/km. Potem jednak zdecydowanie zwolniliśmy w granicach 4:00-4:10 i razem z podniesionymi rękami wbiegliśmy na metę.

Dzisiejszy dzień był naprawdę udany, ale kolejnego startu (jeśli by był) już bym nie podołał

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>